wtorek, 19 lipca 2011

stressssssssssssss

Od dawna nie dodawałam nic konkretnego... po prostu nie miałam czasu ani weny. Kilka gotowych sukienek czeka na swoją kolej, a ja nie mam czasu, by zrobić zdjęcia. Został mi zaledwie miesiąc do wesela. Powoli popadam w panikę. Nic nie gotowe. Niedawno dowiedziałam się, że muszę dodatkowo wynająć dekoratora... wrrrrr. kolejne 2000 w plecy... Wciąż nie mam manikiurzystki, fryzjerki, nie wiem gdzie zamówię bukiet...
Powoli zaczyna przychodzić do głowy myśl - a po co ja w ogóle godziłam sie na duże wesele? Chciałam skromny obiad na maks 20 osób, sukienka za kolanko, 2 godziny gadania, po czym pakujemy się do samochodu i odjeżdżamy gdzieś, gdzie są piękne piaszczyste plaże i święty spokój... Niestety nie w tym życiu. Wesele się robi nie dla siebie, wesele się robi dla rodziny. Z tej oto okazji pan młody wraz z panną młodą biegają jak chomik w bębenku przez pół roku, by przez jedną noc rodzina dobrze się bawiła.

UUUUps, coś się zagoniłam na strasznie pesymistyczne tematy.
Oczywiście pozytywną częścią przygotowań do wesela jest zakup sukni :) niektóre dziewczyny poszukują sukni zanim znajdą swojego księcia na białym koniu. Marzyła mi się zawsze suknia w której była Audrey Hepburn na balu w filmie My Fair Lady.



poniedziałek, 13 czerwca 2011

nie ciuchem samym człowiek żyje :))

Ostatnio otworzyłam lodówkę i stwierdziłam, że chce mi się sama nie wiem czego... Znacie to uczucie? W trakcie małego eksperymentu upichciło mi się coś, czego sama nie umiem nazwać, a czym moi współlokatorzy się zajadali, więc polecam:
kilka naprawdę dużych pieczarek - wycinamy nóżki, a kapelusiki podsmażamy na masełku. Nóżki drobno siekamy i smażymy z cebulką.
Do paczki twarogu dodajemy sól, pieprz, surowe jajko, drobno posiekane i usmażone z cebulką nóżki pieczarek i obowiązkowo drobno posiekaną pietruszkę. Możemy dodać trochę startego żółtego sera. Mieszamy, napełniamy masą kapelusiki i do piekarnika na 15 minut. Jeśli nie macie piekarnika, można je zrobić na patelni pod przykrywką, na małym ogniu, ale zajmie to trochę więcej czasu.

sampansklepał po raz kolejny


Wiem, zdjęcia są nie oh, nie ah i nie Ą Ę, ale nie o to mi chodziło, tylko o to, by pokazać wynik weekendowej nudy - sukienkę i spódniczkę. Bluzka była jedynie odrobinę przerabiana - dodałam trochę zakładek, fałdek i zmniejszyłam z 42 do 34. Kłaczki mam potargane, buty niedopasowane, nogi blade - prosze na to nie patrzeć. Krój i spódnicy i sukienki jest bardzo prosty - każda jest uszyta po prostu z prostokąta. W przypadku sukienki materiał złożyłam na pół, wycięłam dekolt, ułożyłam fałdki i obszyłam pliską skośną, na dole dodałam szeroki haft na tiulu (Na zdjeciach wygląda na niesamowicie krótką... hmmm... wydawało mi się, że na zywo nie robi takiego wrażenia). Spódnica - też długi prostokąt, marszczony i przyszyty do paska, wszyte kieszenie - tyle. Parę wstążek i koronka.




piątek, 3 czerwca 2011

jak obiecałam

nie wiem komu, bo nikt tu już pewnie nie zagląda, no ale... Obietnica to obietnica.
Skórzany naszyjnik haftowany koralikami i filcowa bransoletka. Obydwie rzeczy mojej roboty. Znalazłam kilka fotek w necie i spróbowałam odtworzyć.


I jak? Ujdzie?
pierwsze 2 zdjęcia to moja inspiracja, reszta - moje dzieło










czwartek, 2 czerwca 2011

nowe próby

EEEEch, dawno mnie tu nie było. Od tego czasu pojawiło sie kilka nowych "dzieł". Te bransoletki pokazywałam na szafie jako dzieła mojej współlokatorki. Tak naprawdę zrobiłam je sama w chwilach wielkiej nudy, od współlokatorki dostałam trochę skóry i puściłam wodze wyobraźni. W każdym razie to, co powstało zamierzam nosić i nawet już nosiłam. Niedługo pokażę zdjęcia naszyjnika z koralików i bransoletki, musi tylko wyschnąć klej. Jakoś ostatnio bardzo mnie wzięło na folk i hippie



poniedziałek, 18 października 2010

carski romantyzm :)

Określenia niezbyt do siebie pasujące, ale jak to inaczej nazwać? Dwurzędowa marynarka i włochaty kołnierz kojarzą mi się z carską Rosją. Pseudofloral na spódnicy okazał się romantyczno-sielankowym wzorem. A razem... Wyszło mi coś trudnego do określenia, w czym świetnie się czuję :) Niestety wciąż jest za zimno na spacer w takim stroju, dlatego wciąż czekam na mały przebłysk pięknej CIEPŁEJ polskiej jesieni. Ale chyba się nie doczekam i wdzianko zobaczy świat dopiero na wiosnę :(










Marynarka h&m
spódnica sh/handmade
kołnierz - przerobiony ze starej czapki (futerko sztuczne, żeby nie było :)) - można do dodać do każdego płaszcza - jest zakładany na specjalne "szelki" lub wiązany tasiemką
rajstopki - calcedonia
kuferek - szafa
rękawiczki i beret h&m
buty - na zdjęciu zamszowe malinowe, ale ostatecznie będą czarne oxfordy z zary

Myślę jeszcze o grubych ciepłych włóczkowych zakolanówkach - ale to kiedyś w przyszłości.